Aktorka podkreśla, że lubi siebie, akceptuje taką, jaka jest i bardziej niż kiedykolwiek żyje w zgodzie ze sobą – ze swoim ciałem, niedoskonałościami i emocjami. Z jej doświadczenia wynika, że samoakceptacja zmienia się i ewoluuje wraz z nami. To proces, który wymaga czasu, cierpliwości i świadomej pracy nad sobą aż do momentu, kiedy jesteśmy w stanie docenić nie tylko swoje zalety, ale także wady. Paulina Chapko zwraca uwagę również na to, jak ważne są przy tym harmonia, spokój wewnętrzny, aktywność fizyczna i ogólny dobrostan.
Do grona ambasadorek szóstej edycji kampanii HASHlubiesiebie, której inicjatorem jest dr Franciszek Strzałkowski, dołączyły cztery wyjątkowe kobiety: aktorki – Paulina Chapko, Roma Gąsiorowska i Karolina Gorczyca oraz trenerka kobiet 40+ Ola Żelazo. Wspólnie tworzą portret współczesnej kobiety, która nie walczy ze sobą, ale siebie akceptuje.
– Lubię siebie, dlatego właśnie zdecydowałam się zostać ambasadorką akcji HASHlubiesiebie. To nie było dla mnie kiedyś naturalne, natomiast długo pracowałam nad sobą, właściwie aż do dzisiaj, kiedy mogę powiedzieć: lubię siebie, a nawet bardzo kocham siebie i akceptuję to, kim jestem, gdzie jestem, w jakim miejscu życia – mówi agencji Newseria Paulina Chapko.
Aktorka wspomina, że u niej ten proces trwał 15 lat, ale jak podkreśla – najważniejsze jest, żeby w pewnym momencie zdecydować się pójść w tym kierunku. Trzeba oczywiście mieć świadomość, że ta droga może być długa i trudna, ale warto konsekwentnie dążyć do celu. Chapko tłumaczy też, że samoakceptacja nie polega na tym, by niczego nie zmieniać, tylko by wiedzieć, dlaczego coś zmieniamy.
– Pracę nad sobą w tym kierunku zaczęłam od miejsca, w którym było dosyć ciemno. Gdy patrzyłam w lustro, to nie podobało mi się to, co widzę, i nie mówię nawet o aspekcie wizualnym, tylko ogólnie. Była to więc długa droga i ona się zaczęła od wdzięczności, od zobaczenia i docenienia tego, co mam, co jest we mnie dobre, a potem też od akceptowania tych rzeczy, które wtedy niekoniecznie w sobie lubiłam, ale one też były i nadal są częścią mnie. To jest najpiękniejsze w doświadczeniu bycia człowiekiem, że mamy w sobie światło i cienie – mówi.
Paulina Chapko zauważa, że młodzi ludzie mają więcej kompleksów, częściej porównują się do innych i patrzą na siebie bardzo krytycznie, przez co trudniej im lubić samych siebie. Z czasem się to zmienia i bywa, że to, co kiedyś postrzegali jako wadę, staje się atutem.
– Z mojego doświadczenia tak właśnie jest, bo u mnie też ten proces przychodził wraz z dojrzałością. Dzisiaj jestem tuż po 40. urodzinach, więc jestem w momencie symbolicznego przejścia i po drugiej stronie tej czwórki czuję się lepiej niż kiedykolwiek w moim życiu. Myślę więc, że droga, którą przebywamy, i nasze doświadczenia sprawiają, że bardziej możemy docenić to, kim jesteśmy i co mamy – mówi.
Aktorka podkreśla, że w miarę możliwości stara się dbać o siebie i pielęgnować rytuały, które pozwalają jej zachować nie tylko młody wygląd i kondycję fizyczną, ale także równowagę wewnętrzną.
– Ostatnie cztery lata były dla mnie dosyć trudne w tym aspekcie, bo zostałam mamą i było to wczesne macierzyństwo, które wiąże się z wieloma wyrzeczeniami i niekoniecznie jest wtedy czas na to, żeby mocno o siebie dbać. Dla mnie jednak najważniejsze jest dbanie o swój mental, czyli ja każdego dnia muszę się chociaż na chwilę spotkać ze sobą, wejść w siebie, w ciszę, w medytację, żeby w ogóle zapytać siebie, co jest dzisiaj dla mnie ważne, czego potrzebuję. Poza tym oczywiście pilnuję diety, staram się dobrze odżywiać i uprawiać sport. W ostatnich latach zszedł on trochę na drugi plan, ale teraz mam mocne postanowienie, żeby wrócić do niego intensywniej – mówi Paulina Chapko.